Obudziłam się około 10. Przetarłam zaspane oczy i odetchnęłam głośno. Usiadłam na brzegu łóżka, ziewnęłam i podrapałam się po głowie. Wstałam zakładając na stópki ciepłe kapcie. Zbiegłam po schodach na dół, weszłam do kuchni. Usiadłam przy stole, a mama podała mi śniadanie.
- Dzień dobry - mruknęłam cicho uśmiechając się nieudolnie.
- Wyspałaś się? - mama usiadła obok i zaczęła przeglądać prasę.
- Tak, chyba - zmarszczyłam nosek śmiejąc się cicho - Mh, dziś jajecznica? - uśmiechnęłam się nieco szerzej zabierając się za jedzenie.
Po chwili mam podała mi jeszcze kubek z cieplutką herbatką.
- Dziękuje mamuśka, kochana jesteś - szepnęłam upijając łyczek - Idę dziś na łyżwy.
- O której i z kim? - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jeszcze nie wiem i jeszcze nie wiem - parsknęłam śmiechem - Ubiorę się, umyję i pójdę prawdopodobnie sama - spojrzałam na nią kończąc śniadanie.
Naczynia odstawiłam do zmywarki i z powrotem weszłam na górę. Wzięłam z pokoju ciuchy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic po czym umyłam zęby i ubrałam się. Związałam niedbałego koczka po czym wyszłam z łazienki. Spodenki i bokserkę rzuciłam na łóżko, spod poduszki wzięłam telefon, a kubek który leżał na biurku wzięłam ze sobą na dół wkładając go do zmywarki. Założyłam kurtkę po czym wyszłam na zewnątrz. Poszłam do parku z szerokim uśmiechem na twarzy. Szłam dość szybkim krokiem. Dochodziłam do miejsca, w którym poznałam chłopaka aż zobaczyłam siedzącego go na ławce. Serce zaczęło mi szybciej bić, a oczy zaszkliły się. Podeszłam niepewnym krokiem.
- Długo czekałeś? - uśmiechnęłam się delikatnie stając naprzeciwko Patryka.
- O cześć, a nie, nie - pokręcił głową wstając z miejsca. Spojrzał w moje oczy unosząc kąciki ust ku górze - Widzę, że ty też dzisiaj bez fajki - zaśmiał się.
- Co? A tak, nie mam ochoty - puściłam mu oczko po czym zagryzłam wargę.
- To dokąd dzisiaj zmierzasz? - poruszył zabawnie obiema brwiami.
- Hmm, wybieram się na łyżwy tylko problem w tym że nigdy w życiu nie jeździłam - spuściłam wzrok kręcąc głową.
- Nigdy? To nie wiesz co tracisz - wytknął język, westchnął.
- Może mi pomożesz? - spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki, które automatycznie się rozszerzyły.
- Nie ma sprawy, chętnie - grymas przerodził się w szczery, szeroki uśmiech.
Odwróciliśmy się idąc równym krokiem w stronę lodowiska. Rozmawialiśmy w zasadzie o wszystkim i o niczym. Cały czas mieliśmy jakiś temat do rozmowy, nie było czegoś takiego jak niezręczna cisza. Patryk zaczął podobać mi się coraz bardziej, był miły, zabawny, wrażliwy, przystojny, inteligenty... Po prostu marzenie dziewczyny. Po kilkunastu minutach doszliśmy na miejsce. Wypożyczyliśmy łyżwy, które za chwilę założyliśmy. Pierwsza wyszłam na lód,a chłopak zaraz za mną. Cały czas trzymałam się barierki. Patryk zaśmiał się widząc moją przerażoną minę.
- Z czego się śmiejesz paskudo? - warknęłam spoglądając pod nogi.
Podjechał do mnie z szerokim uśmiechem, chwycił mnie za obie ręce i spojrzał w oczy.
- Nie bój się, okej? Jak coś jestem obok i cię złapie - puścił mi oczko, a ja widząc jego przecudny uśmiech odleciałam - Umiesz jeździć na rolkach?
- Tak, no pewnie. Kilka lat temu nie wyobrażałam sobie dnia bez nich.
- To i łyżwy szybko załapiesz - odjechał nie puszczając mnie i ciągnąc powoli za sobą.
I tak jak przewidział po pięciu minutach śmigałam już prawie tak dobrze jak na rolkach. Jednak mimo to cały czas jeździliśmy trzymając się za rękę. Oczywiście nie obyło się bez upadku, ale było to tak słodkie, że żałowałam że nie było ich więcej.
Supcio ;* <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam twój blog :P