Po dwóch godzinkach zeszliśmy z lodowiska. Bardzo mi się podobało co jest oczywiście zasługą Patryka. Oddaliśmy łyżwy do wypożyczalni i wyszliśmy na ulice. Szliśmy chodnikiem w sumie oboje nie wiedzieliśmy dokąd - nie przejmowaliśmy się tym.
- I jak ci się podobało? - spojrzał na mnie niepewnie unosząc jedną z brwi.
- Bardzo, ale jestem troszkę zmęczona - uśmiechnęłam się szeroko mówiąc wszystko radosnym tonem.
- Cieszę się - chłopak puścił oczko w moją stronę - Ale i tak jesteś gebą - zaśmiał się melodyjnie mrużąc przy tym swoje duże, czekoladowe oczyska.
- Tak? - zmierzyłam go wzrokiem po czym wskoczyłam na niego rzucając naszą dwójkę w ogromną zaspę, która stała obok - Masz za tą gebę, głupku - zaśmiałam się tarzając się z nim w śniegu.
- Zwariowałaś? - spojrzał w moje oczy nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
Przekręcił się tak, aby teraz to on leżał na mnie.
- Ej, no ale ty wiesz że trochę ważysz, nie? - skrzywiłam się odwracając wzrok. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
- Och, zamknij się w końcu - ugryzł mnie w czubek noska po czym spojrzał głęboko w oczy rozchylając lekko obie wargi.
Również spoglądałam w jego oczy, a uśmiech stał się niezauważalny. Nie przejmowałam się niczym innym, byłam wpatrzona tylko i wyłącznie w Patryka. Chłopak ostrożnie zbliżył swoje usta do moich. Czułam na sobie jego oddech, a on dotknął swoimi wargami moich. Zamknęłam oczy kontynuując pocałunek. Nadaliśmy mu czułości, czułam jak w jego trakcie On uśmiecha się. Po chwili oddaliliśmy się od siebie, spojrzeliśmy w oczy i delikatnie uśmiechnęliśmy. Zagryzłam dolną wargę i uniosłam ku górze oba kąciki ust nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Chyba wtedy jeszcze nie docierało do mnie to co właśnie się stało, ale byłam szczęśliwa jak nigdy. Patryk wstał ze mnie po czym podał mi dłonie pomagając wstać mi. Szliśmy przez chwilę w całkowitym milczeniu, aż doszliśmy pod mój dom.
- To, dzięki za odprowadzenie i w ogóle za miły dzień - staliśmy naprzeciwko siebie. Spojrzałam mu w oczy uśmiechając się uroczo.
- Tak ja też - odwzajemnił uśmiech drapiąc się po tyle głowy.
- To masz mój numer, jak coś to pisz.
Oparłam się o jego umięśniony tors i stanęłam na paluszkach by móc dosięgnąć jego policzka. Musnęłam go soczyście po czym odwróciłam się i weszłam do domu. Oparłam się o nie trzymając klamkę. Uśmiechnęłam się szeroko. Ściągnęłam buty, kurtkę i szalik po czym wbiegłam do góry. Weszłam do pokoju rzucając się na łóżko. Wyciągnęłam telefon i napisałam sms'a Julce 'całowaliśmy się !', wysłałam. Patrzyłam w sufit wciąż będąc myślami razem z Patrykiem. Nie mogłam przestać się uśmiechać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz