Wyciągnęłam telefon z kieszeni sprawdzając godzinę. Dopaliłam szlugę po czym wyrzuciłam ją na chodnik i przygniotłam butem. Spojrzałam na chłopaka chowając komórkę z powrotem do spodni.
- Muszę iść - powiedziałam cicho.
- Tak w sumie ja też - zerknął kątem oka na dwóch wysokich chłopaków idących w naszą stronę - Często tędy przechodzisz? - spojrzał na mnie uśmiechając się zadziornie.
- To zależy - uniosłam prawą brew ku górze odwzajemniając uśmiech - Tak, jutro też tu będę - wyprzedziłam jego kolejne pytanie wnioskując po minie Patryka. Pomachałam mu po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. W mgnieniu oka byłam już pod domem przyjaciółki. Zadzwoniłam do drzwi, z których po chwili wyłoniła się przesympatyczna twarz jej matki.
- Dzień dobry, Julka w domu?
- Tak, tak. Czeka na ciebie - kobieta uśmiechnęła się miło uchylając drzwi.
Weszłam do środka po czym odplątałam szalik z szyjki i zdjęłam kurtkę. Szalik włożyłam do rękawa i odwiesiłam skórkę na haczyk. Wbiegłam po schodkach do góry stając przed drzwiami do pokoju dziewczyny. Weszłam do środka z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Cześć kochanie - podeszłam do niej dając jej buziaka w policzek.
- No cześć, co tak długo? - zapytała marszcząc brwi - Paliłaś prawda? - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Nie coś ty, czemu tak myślisz? - położyłam się na jej dużym łóżku spoglądając w sufit.
- Czuje - powiedziała z wyrzutem - Na urodziny kupie ci plastry Nicorette.
- Aj, nie marudź - westchnęłam wywracając oczami - Przez moje palenie poznałam dziś chłopaka, wiesz?
- Co ty? Opowiadaj - Julka wskoczyła na łóżko spoglądając na moją twarz.
- Przystojny brunet o przecudnych czekoladowych oczach, mrr - zagryzłam dolną wargę poruszając zabawnie obiema brwiami - Pytał czy mam żar, jutro mam się z nim spotkać tu gdzie dziś.
- Pfff, jakie to słodkie - powiedziała ironicznie - A jak ma na imię?
- O co ci chodzi? O fajki? No proszę cię, przestań i może spróbuj zaakceptować - wytknęłam język w przód - Patryk.
- Dobra, dobra sory. Wiem, że od tak się nie da rzucić - pogłaskała mnie po brzuchu.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się podnosząc głowę i opierając się łokciami o materac - A ty? Jak tam z Olkiem?
- Daj spokój, pokłóciliśmy się ostatnio - odwróciła wzrok.
- O co znowu? - nie odrywałam wzroku od jej twarzyczki.
- O jego chorobliwą zazdrość, mam dość już tego - warknęła cicho.
- Ej, ej będzie dobrze tak? Dziewczyno pogadaj z nim tak szczerze, bo masz przez to przejebane. Nic nie możesz robić, dosłownie - zmarszczyłam nos - Niedługo o mnie będzie zazdrosny - zachichotałam.
- Wrrau, a powinien? - zaśmiała się rzucając się na mnie.
- No nie wiem - parsknęłam śmiechem łaskocząc ją po brzuchu.
Ja już obserwuję :P
OdpowiedzUsuń