Po dwóch godzinkach zeszliśmy z lodowiska. Bardzo mi się podobało co jest oczywiście zasługą Patryka. Oddaliśmy łyżwy do wypożyczalni i wyszliśmy na ulice. Szliśmy chodnikiem w sumie oboje nie wiedzieliśmy dokąd - nie przejmowaliśmy się tym.
- I jak ci się podobało? - spojrzał na mnie niepewnie unosząc jedną z brwi.
- Bardzo, ale jestem troszkę zmęczona - uśmiechnęłam się szeroko mówiąc wszystko radosnym tonem.
- Cieszę się - chłopak puścił oczko w moją stronę - Ale i tak jesteś gebą - zaśmiał się melodyjnie mrużąc przy tym swoje duże, czekoladowe oczyska.
- Tak? - zmierzyłam go wzrokiem po czym wskoczyłam na niego rzucając naszą dwójkę w ogromną zaspę, która stała obok - Masz za tą gebę, głupku - zaśmiałam się tarzając się z nim w śniegu.
- Zwariowałaś? - spojrzał w moje oczy nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
Przekręcił się tak, aby teraz to on leżał na mnie.
- Ej, no ale ty wiesz że trochę ważysz, nie? - skrzywiłam się odwracając wzrok. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
- Och, zamknij się w końcu - ugryzł mnie w czubek noska po czym spojrzał głęboko w oczy rozchylając lekko obie wargi.
Również spoglądałam w jego oczy, a uśmiech stał się niezauważalny. Nie przejmowałam się niczym innym, byłam wpatrzona tylko i wyłącznie w Patryka. Chłopak ostrożnie zbliżył swoje usta do moich. Czułam na sobie jego oddech, a on dotknął swoimi wargami moich. Zamknęłam oczy kontynuując pocałunek. Nadaliśmy mu czułości, czułam jak w jego trakcie On uśmiecha się. Po chwili oddaliliśmy się od siebie, spojrzeliśmy w oczy i delikatnie uśmiechnęliśmy. Zagryzłam dolną wargę i uniosłam ku górze oba kąciki ust nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Chyba wtedy jeszcze nie docierało do mnie to co właśnie się stało, ale byłam szczęśliwa jak nigdy. Patryk wstał ze mnie po czym podał mi dłonie pomagając wstać mi. Szliśmy przez chwilę w całkowitym milczeniu, aż doszliśmy pod mój dom.
- To, dzięki za odprowadzenie i w ogóle za miły dzień - staliśmy naprzeciwko siebie. Spojrzałam mu w oczy uśmiechając się uroczo.
- Tak ja też - odwzajemnił uśmiech drapiąc się po tyle głowy.
- To masz mój numer, jak coś to pisz.
Oparłam się o jego umięśniony tors i stanęłam na paluszkach by móc dosięgnąć jego policzka. Musnęłam go soczyście po czym odwróciłam się i weszłam do domu. Oparłam się o nie trzymając klamkę. Uśmiechnęłam się szeroko. Ściągnęłam buty, kurtkę i szalik po czym wbiegłam do góry. Weszłam do pokoju rzucając się na łóżko. Wyciągnęłam telefon i napisałam sms'a Julce 'całowaliśmy się !', wysłałam. Patrzyłam w sufit wciąż będąc myślami razem z Patrykiem. Nie mogłam przestać się uśmiechać.
piątek, 17 lutego 2012
środa, 15 lutego 2012
Rozdział IV
Obudziłam się około 10. Przetarłam zaspane oczy i odetchnęłam głośno. Usiadłam na brzegu łóżka, ziewnęłam i podrapałam się po głowie. Wstałam zakładając na stópki ciepłe kapcie. Zbiegłam po schodach na dół, weszłam do kuchni. Usiadłam przy stole, a mama podała mi śniadanie.
- Dzień dobry - mruknęłam cicho uśmiechając się nieudolnie.
- Wyspałaś się? - mama usiadła obok i zaczęła przeglądać prasę.
- Tak, chyba - zmarszczyłam nosek śmiejąc się cicho - Mh, dziś jajecznica? - uśmiechnęłam się nieco szerzej zabierając się za jedzenie.
Po chwili mam podała mi jeszcze kubek z cieplutką herbatką.
- Dziękuje mamuśka, kochana jesteś - szepnęłam upijając łyczek - Idę dziś na łyżwy.
- O której i z kim? - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jeszcze nie wiem i jeszcze nie wiem - parsknęłam śmiechem - Ubiorę się, umyję i pójdę prawdopodobnie sama - spojrzałam na nią kończąc śniadanie.
Naczynia odstawiłam do zmywarki i z powrotem weszłam na górę. Wzięłam z pokoju ciuchy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic po czym umyłam zęby i ubrałam się. Związałam niedbałego koczka po czym wyszłam z łazienki. Spodenki i bokserkę rzuciłam na łóżko, spod poduszki wzięłam telefon, a kubek który leżał na biurku wzięłam ze sobą na dół wkładając go do zmywarki. Założyłam kurtkę po czym wyszłam na zewnątrz. Poszłam do parku z szerokim uśmiechem na twarzy. Szłam dość szybkim krokiem. Dochodziłam do miejsca, w którym poznałam chłopaka aż zobaczyłam siedzącego go na ławce. Serce zaczęło mi szybciej bić, a oczy zaszkliły się. Podeszłam niepewnym krokiem.
- Długo czekałeś? - uśmiechnęłam się delikatnie stając naprzeciwko Patryka.
- O cześć, a nie, nie - pokręcił głową wstając z miejsca. Spojrzał w moje oczy unosząc kąciki ust ku górze - Widzę, że ty też dzisiaj bez fajki - zaśmiał się.
- Co? A tak, nie mam ochoty - puściłam mu oczko po czym zagryzłam wargę.
- To dokąd dzisiaj zmierzasz? - poruszył zabawnie obiema brwiami.
- Hmm, wybieram się na łyżwy tylko problem w tym że nigdy w życiu nie jeździłam - spuściłam wzrok kręcąc głową.
- Nigdy? To nie wiesz co tracisz - wytknął język, westchnął.
- Może mi pomożesz? - spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki, które automatycznie się rozszerzyły.
- Nie ma sprawy, chętnie - grymas przerodził się w szczery, szeroki uśmiech.
Odwróciliśmy się idąc równym krokiem w stronę lodowiska. Rozmawialiśmy w zasadzie o wszystkim i o niczym. Cały czas mieliśmy jakiś temat do rozmowy, nie było czegoś takiego jak niezręczna cisza. Patryk zaczął podobać mi się coraz bardziej, był miły, zabawny, wrażliwy, przystojny, inteligenty... Po prostu marzenie dziewczyny. Po kilkunastu minutach doszliśmy na miejsce. Wypożyczyliśmy łyżwy, które za chwilę założyliśmy. Pierwsza wyszłam na lód,a chłopak zaraz za mną. Cały czas trzymałam się barierki. Patryk zaśmiał się widząc moją przerażoną minę.
- Z czego się śmiejesz paskudo? - warknęłam spoglądając pod nogi.
Podjechał do mnie z szerokim uśmiechem, chwycił mnie za obie ręce i spojrzał w oczy.
- Nie bój się, okej? Jak coś jestem obok i cię złapie - puścił mi oczko, a ja widząc jego przecudny uśmiech odleciałam - Umiesz jeździć na rolkach?
- Tak, no pewnie. Kilka lat temu nie wyobrażałam sobie dnia bez nich.
- To i łyżwy szybko załapiesz - odjechał nie puszczając mnie i ciągnąc powoli za sobą.
I tak jak przewidział po pięciu minutach śmigałam już prawie tak dobrze jak na rolkach. Jednak mimo to cały czas jeździliśmy trzymając się za rękę. Oczywiście nie obyło się bez upadku, ale było to tak słodkie, że żałowałam że nie było ich więcej.
- Dzień dobry - mruknęłam cicho uśmiechając się nieudolnie.
- Wyspałaś się? - mama usiadła obok i zaczęła przeglądać prasę.
- Tak, chyba - zmarszczyłam nosek śmiejąc się cicho - Mh, dziś jajecznica? - uśmiechnęłam się nieco szerzej zabierając się za jedzenie.
Po chwili mam podała mi jeszcze kubek z cieplutką herbatką.
- Dziękuje mamuśka, kochana jesteś - szepnęłam upijając łyczek - Idę dziś na łyżwy.
- O której i z kim? - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jeszcze nie wiem i jeszcze nie wiem - parsknęłam śmiechem - Ubiorę się, umyję i pójdę prawdopodobnie sama - spojrzałam na nią kończąc śniadanie.
Naczynia odstawiłam do zmywarki i z powrotem weszłam na górę. Wzięłam z pokoju ciuchy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic po czym umyłam zęby i ubrałam się. Związałam niedbałego koczka po czym wyszłam z łazienki. Spodenki i bokserkę rzuciłam na łóżko, spod poduszki wzięłam telefon, a kubek który leżał na biurku wzięłam ze sobą na dół wkładając go do zmywarki. Założyłam kurtkę po czym wyszłam na zewnątrz. Poszłam do parku z szerokim uśmiechem na twarzy. Szłam dość szybkim krokiem. Dochodziłam do miejsca, w którym poznałam chłopaka aż zobaczyłam siedzącego go na ławce. Serce zaczęło mi szybciej bić, a oczy zaszkliły się. Podeszłam niepewnym krokiem.
- Długo czekałeś? - uśmiechnęłam się delikatnie stając naprzeciwko Patryka.
- O cześć, a nie, nie - pokręcił głową wstając z miejsca. Spojrzał w moje oczy unosząc kąciki ust ku górze - Widzę, że ty też dzisiaj bez fajki - zaśmiał się.
- Co? A tak, nie mam ochoty - puściłam mu oczko po czym zagryzłam wargę.
- To dokąd dzisiaj zmierzasz? - poruszył zabawnie obiema brwiami.
- Hmm, wybieram się na łyżwy tylko problem w tym że nigdy w życiu nie jeździłam - spuściłam wzrok kręcąc głową.
- Nigdy? To nie wiesz co tracisz - wytknął język, westchnął.
- Może mi pomożesz? - spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki, które automatycznie się rozszerzyły.
- Nie ma sprawy, chętnie - grymas przerodził się w szczery, szeroki uśmiech.
Odwróciliśmy się idąc równym krokiem w stronę lodowiska. Rozmawialiśmy w zasadzie o wszystkim i o niczym. Cały czas mieliśmy jakiś temat do rozmowy, nie było czegoś takiego jak niezręczna cisza. Patryk zaczął podobać mi się coraz bardziej, był miły, zabawny, wrażliwy, przystojny, inteligenty... Po prostu marzenie dziewczyny. Po kilkunastu minutach doszliśmy na miejsce. Wypożyczyliśmy łyżwy, które za chwilę założyliśmy. Pierwsza wyszłam na lód,a chłopak zaraz za mną. Cały czas trzymałam się barierki. Patryk zaśmiał się widząc moją przerażoną minę.
- Z czego się śmiejesz paskudo? - warknęłam spoglądając pod nogi.
Podjechał do mnie z szerokim uśmiechem, chwycił mnie za obie ręce i spojrzał w oczy.
- Nie bój się, okej? Jak coś jestem obok i cię złapie - puścił mi oczko, a ja widząc jego przecudny uśmiech odleciałam - Umiesz jeździć na rolkach?
- Tak, no pewnie. Kilka lat temu nie wyobrażałam sobie dnia bez nich.
- To i łyżwy szybko załapiesz - odjechał nie puszczając mnie i ciągnąc powoli za sobą.
I tak jak przewidział po pięciu minutach śmigałam już prawie tak dobrze jak na rolkach. Jednak mimo to cały czas jeździliśmy trzymając się za rękę. Oczywiście nie obyło się bez upadku, ale było to tak słodkie, że żałowałam że nie było ich więcej.
wtorek, 14 lutego 2012
Rozdział III
Wygłupiałyśmy się tak jeszcze przez dłuższą chwilę po czym zmarszczyłam brwi i podniosłam się spoglądając w okno.
- Co jest? - Julka spojrzała na mnie z powagą i lekkim przejęciem.
- Ej, jutro są walentynki? - zerknęłam na nią z grymasem na twarzy.
- O kurwa, faktycznie! - przyjaciółka uderzyła się dłonią w czoło automatycznie kładąc się na łóżku. Przykryła twarz poduszką mrucząc coś pod nosem.
- Pewnie nic nie kupiłaś Olkowi, hmm? - roześmiałam się uderzając lekko pięścią w poduszkę.
- Zupełnie zapomniałam - burknęła odsłaniając buźkę.
Szybko wstała i wybiegła na korytarz. Spojrzała na zegarek puszczając wiązankę słów. Wstałam z łóżka i wyszłam za nią. Zaczęłam owijać się szalikiem i założyłam kurtkę. Spojrzałam na nią z ironicznym uśmieszkiem. Machnęłam ręką i wszyłam. Rozległ się dźwięk mojego telefonu.
- Sory, że tak wyszło spotkamy się kiedyś i nadrobimy - usłyszałam zestresowany głos Juli.
- Jasne, nie ma sprawy. Nie przejmuj się i tak się nie denerwuj - zaśmiałam się po czym rozłączyłam i schowałam telefon do kieszeni. Robiło się ciemno, więc postanowiłam wracać do domu. Wyjęłam ipod'a i włożyłam słuchawki do uszu. Włączyłam playlistę i maszerowałam poruszając lekko głową w rytm muzyki. Po kilku minutach stanęłam u drzwi. Weszłam do środka po czym zdjęłam kurtkę i szalik, a buty odłożyłam w kąt.
- Już jestem - krzyknęłam wchodząc do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej masło, wędlinę i ser. Z chlebaka bułkę, którą zaraz przekroiłam na pół. Posmarowałam jedną z części masłem i położyłam na niej produkty. Z szafki wyciągnęłam swój ulubiony, słodki kubek z rysunkową zebrą, do którego nalałam ciepłej herbatki. Weszłam po schodach do góry, przeszłam po korytarzu i weszłam do swojego pokoju. W jednej ręce trzymałam bułkę, z której co chwilę rwałam zębami małe kęsy, a w drugiej kubek, z którego upijałam małe łyczki. Odstawiłam wszystko na biurko po czym rozebrałam się i ubrałam w męskie spodenki brata i bokserkę. Otuliłam się kocem i usiadłam na krześle kończąc jeść i pić. Zostawiłam przykrycie na fotelu. Wstałam i ułożyłam się wygodnie w łóżku patrząc jeszcze przez chwilę w okno. Wyciągnęłam komórkę spod poduszki i napisałam sms'a do Julki 'i co udało Ci się upolować? ;>'. Po kilku minutkach doszła odpowiedź 'jesteś okropna i kochana, wiesz? a udało mi się zakupić przezabawne kapcie w kształcie krokodyla. co się będę męczyć :D'. Zaśmiałam się czytając to po czym ponownie wsunęłam telefon pod głowę. Myślałam o całym dniu, jednak cała moja uwaga skupiała się jedynie na Patryku. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądało nasz jutrzejsze spotkanie i czy w ogóle do niego dojdzie... Po jakimś czasie zgasiłam lampkę, podłożyłam ręce pod głowę i jeszcze przez jakiś czas gapiłam się w sufit rozmyślając o wszystkim. W końcu asnęłam.
- Co jest? - Julka spojrzała na mnie z powagą i lekkim przejęciem.
- Ej, jutro są walentynki? - zerknęłam na nią z grymasem na twarzy.
- O kurwa, faktycznie! - przyjaciółka uderzyła się dłonią w czoło automatycznie kładąc się na łóżku. Przykryła twarz poduszką mrucząc coś pod nosem.
- Pewnie nic nie kupiłaś Olkowi, hmm? - roześmiałam się uderzając lekko pięścią w poduszkę.
- Zupełnie zapomniałam - burknęła odsłaniając buźkę.
Szybko wstała i wybiegła na korytarz. Spojrzała na zegarek puszczając wiązankę słów. Wstałam z łóżka i wyszłam za nią. Zaczęłam owijać się szalikiem i założyłam kurtkę. Spojrzałam na nią z ironicznym uśmieszkiem. Machnęłam ręką i wszyłam. Rozległ się dźwięk mojego telefonu.
- Sory, że tak wyszło spotkamy się kiedyś i nadrobimy - usłyszałam zestresowany głos Juli.
- Jasne, nie ma sprawy. Nie przejmuj się i tak się nie denerwuj - zaśmiałam się po czym rozłączyłam i schowałam telefon do kieszeni. Robiło się ciemno, więc postanowiłam wracać do domu. Wyjęłam ipod'a i włożyłam słuchawki do uszu. Włączyłam playlistę i maszerowałam poruszając lekko głową w rytm muzyki. Po kilku minutach stanęłam u drzwi. Weszłam do środka po czym zdjęłam kurtkę i szalik, a buty odłożyłam w kąt.
- Już jestem - krzyknęłam wchodząc do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej masło, wędlinę i ser. Z chlebaka bułkę, którą zaraz przekroiłam na pół. Posmarowałam jedną z części masłem i położyłam na niej produkty. Z szafki wyciągnęłam swój ulubiony, słodki kubek z rysunkową zebrą, do którego nalałam ciepłej herbatki. Weszłam po schodach do góry, przeszłam po korytarzu i weszłam do swojego pokoju. W jednej ręce trzymałam bułkę, z której co chwilę rwałam zębami małe kęsy, a w drugiej kubek, z którego upijałam małe łyczki. Odstawiłam wszystko na biurko po czym rozebrałam się i ubrałam w męskie spodenki brata i bokserkę. Otuliłam się kocem i usiadłam na krześle kończąc jeść i pić. Zostawiłam przykrycie na fotelu. Wstałam i ułożyłam się wygodnie w łóżku patrząc jeszcze przez chwilę w okno. Wyciągnęłam komórkę spod poduszki i napisałam sms'a do Julki 'i co udało Ci się upolować? ;>'. Po kilku minutkach doszła odpowiedź 'jesteś okropna i kochana, wiesz? a udało mi się zakupić przezabawne kapcie w kształcie krokodyla. co się będę męczyć :D'. Zaśmiałam się czytając to po czym ponownie wsunęłam telefon pod głowę. Myślałam o całym dniu, jednak cała moja uwaga skupiała się jedynie na Patryku. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądało nasz jutrzejsze spotkanie i czy w ogóle do niego dojdzie... Po jakimś czasie zgasiłam lampkę, podłożyłam ręce pod głowę i jeszcze przez jakiś czas gapiłam się w sufit rozmyślając o wszystkim. W końcu asnęłam.
poniedziałek, 13 lutego 2012
Rozdział II
Wyciągnęłam telefon z kieszeni sprawdzając godzinę. Dopaliłam szlugę po czym wyrzuciłam ją na chodnik i przygniotłam butem. Spojrzałam na chłopaka chowając komórkę z powrotem do spodni.
- Muszę iść - powiedziałam cicho.
- Tak w sumie ja też - zerknął kątem oka na dwóch wysokich chłopaków idących w naszą stronę - Często tędy przechodzisz? - spojrzał na mnie uśmiechając się zadziornie.
- To zależy - uniosłam prawą brew ku górze odwzajemniając uśmiech - Tak, jutro też tu będę - wyprzedziłam jego kolejne pytanie wnioskując po minie Patryka. Pomachałam mu po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. W mgnieniu oka byłam już pod domem przyjaciółki. Zadzwoniłam do drzwi, z których po chwili wyłoniła się przesympatyczna twarz jej matki.
- Dzień dobry, Julka w domu?
- Tak, tak. Czeka na ciebie - kobieta uśmiechnęła się miło uchylając drzwi.
Weszłam do środka po czym odplątałam szalik z szyjki i zdjęłam kurtkę. Szalik włożyłam do rękawa i odwiesiłam skórkę na haczyk. Wbiegłam po schodkach do góry stając przed drzwiami do pokoju dziewczyny. Weszłam do środka z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Cześć kochanie - podeszłam do niej dając jej buziaka w policzek.
- No cześć, co tak długo? - zapytała marszcząc brwi - Paliłaś prawda? - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Nie coś ty, czemu tak myślisz? - położyłam się na jej dużym łóżku spoglądając w sufit.
- Czuje - powiedziała z wyrzutem - Na urodziny kupie ci plastry Nicorette.
- Aj, nie marudź - westchnęłam wywracając oczami - Przez moje palenie poznałam dziś chłopaka, wiesz?
- Co ty? Opowiadaj - Julka wskoczyła na łóżko spoglądając na moją twarz.
- Przystojny brunet o przecudnych czekoladowych oczach, mrr - zagryzłam dolną wargę poruszając zabawnie obiema brwiami - Pytał czy mam żar, jutro mam się z nim spotkać tu gdzie dziś.
- Pfff, jakie to słodkie - powiedziała ironicznie - A jak ma na imię?
- O co ci chodzi? O fajki? No proszę cię, przestań i może spróbuj zaakceptować - wytknęłam język w przód - Patryk.
- Dobra, dobra sory. Wiem, że od tak się nie da rzucić - pogłaskała mnie po brzuchu.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się podnosząc głowę i opierając się łokciami o materac - A ty? Jak tam z Olkiem?
- Daj spokój, pokłóciliśmy się ostatnio - odwróciła wzrok.
- O co znowu? - nie odrywałam wzroku od jej twarzyczki.
- O jego chorobliwą zazdrość, mam dość już tego - warknęła cicho.
- Ej, ej będzie dobrze tak? Dziewczyno pogadaj z nim tak szczerze, bo masz przez to przejebane. Nic nie możesz robić, dosłownie - zmarszczyłam nos - Niedługo o mnie będzie zazdrosny - zachichotałam.
- Wrrau, a powinien? - zaśmiała się rzucając się na mnie.
- No nie wiem - parsknęłam śmiechem łaskocząc ją po brzuchu.
- Muszę iść - powiedziałam cicho.
- Tak w sumie ja też - zerknął kątem oka na dwóch wysokich chłopaków idących w naszą stronę - Często tędy przechodzisz? - spojrzał na mnie uśmiechając się zadziornie.
- To zależy - uniosłam prawą brew ku górze odwzajemniając uśmiech - Tak, jutro też tu będę - wyprzedziłam jego kolejne pytanie wnioskując po minie Patryka. Pomachałam mu po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. W mgnieniu oka byłam już pod domem przyjaciółki. Zadzwoniłam do drzwi, z których po chwili wyłoniła się przesympatyczna twarz jej matki.
- Dzień dobry, Julka w domu?
- Tak, tak. Czeka na ciebie - kobieta uśmiechnęła się miło uchylając drzwi.
Weszłam do środka po czym odplątałam szalik z szyjki i zdjęłam kurtkę. Szalik włożyłam do rękawa i odwiesiłam skórkę na haczyk. Wbiegłam po schodkach do góry stając przed drzwiami do pokoju dziewczyny. Weszłam do środka z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Cześć kochanie - podeszłam do niej dając jej buziaka w policzek.
- No cześć, co tak długo? - zapytała marszcząc brwi - Paliłaś prawda? - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Nie coś ty, czemu tak myślisz? - położyłam się na jej dużym łóżku spoglądając w sufit.
- Czuje - powiedziała z wyrzutem - Na urodziny kupie ci plastry Nicorette.
- Aj, nie marudź - westchnęłam wywracając oczami - Przez moje palenie poznałam dziś chłopaka, wiesz?
- Co ty? Opowiadaj - Julka wskoczyła na łóżko spoglądając na moją twarz.
- Przystojny brunet o przecudnych czekoladowych oczach, mrr - zagryzłam dolną wargę poruszając zabawnie obiema brwiami - Pytał czy mam żar, jutro mam się z nim spotkać tu gdzie dziś.
- Pfff, jakie to słodkie - powiedziała ironicznie - A jak ma na imię?
- O co ci chodzi? O fajki? No proszę cię, przestań i może spróbuj zaakceptować - wytknęłam język w przód - Patryk.
- Dobra, dobra sory. Wiem, że od tak się nie da rzucić - pogłaskała mnie po brzuchu.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się podnosząc głowę i opierając się łokciami o materac - A ty? Jak tam z Olkiem?
- Daj spokój, pokłóciliśmy się ostatnio - odwróciła wzrok.
- O co znowu? - nie odrywałam wzroku od jej twarzyczki.
- O jego chorobliwą zazdrość, mam dość już tego - warknęła cicho.
- Ej, ej będzie dobrze tak? Dziewczyno pogadaj z nim tak szczerze, bo masz przez to przejebane. Nic nie możesz robić, dosłownie - zmarszczyłam nos - Niedługo o mnie będzie zazdrosny - zachichotałam.
- Wrrau, a powinien? - zaśmiała się rzucając się na mnie.
- No nie wiem - parsknęłam śmiechem łaskocząc ją po brzuchu.
niedziela, 12 lutego 2012
Rozdział I
Ranek, promienie słoneczne muskały moją twarz. Otworzyłam oczy zerkając na godzinę w telefonie: 10:24. Uśmiechnęłam się sama do siebie spełzając z łóżka. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro marszcząc brwi. Moje jasnobrązowe włosy związane były w lekkiego kucyka, zielone oczy błyszczały odbijając światło, a bladoróżowe usta były popękane i suche. Oblizałam wargi po czym weszłam pod prysznic. Wychodząc owinęłam się puchatym zielonym ręcznikiem po czym szybko się ubrałam. Umyłam zęby szczerząc się do lusterka. Myślałam wtedy o tym, że już niedługo zawita na nich srebrny drut. Wyszłam z łazienki kierując się w stronę kuchni. Śniadanie już na mnie czekało. Przywitałam się z mamą siadając przy dużym prostokątnym stole. Upiłam łyk gorącej herbatki po czym wzięłam do ręki bułkę przeglądając gazetę.
- Umówiłam się dziś z Julką - powiedziałam nie odrywając wzroku od pisma.
- Idziecie gdzieś? - mama spojrzała na mnie oczekując odpowiedzi.
- Przejść się - spojrzałam na nią unosząc kąciki ust ku górze.
Skończyłam jeść, więc wstałam i poszłam do pokoju. Włączyłam muzykę i położyłam się na łóżko wyciągając telefon z kieszeni. Wystukałam kilka słów po czym wysłałam sms'a ' szykuj się Słońce, bo będę u ciebie za jakąś godzinkę :* '. Uderzałam na przemian dłońmi w brzuch wystukując rytm piosenki, jaka właśnie bębniła z głośników. Zaśmiałam się słysząc jak w sąsiednim pokoju brat śpiewa razem z wokalistą po czym zaczęłam śpiewać razem z nim tworząc tym samym abstrakcyjne trio. Wstałam z łóżka wyłączając muzykę. Wyszłam z pokoju przeczesując włosy palcami. Owinęłam się długim, cieplutkim szalikiem.
- To ja lecę! - krzyknęłam do domowników zbiegając po schodkach. Wyszłam na zewnątrz wdychając powietrze głęboko w płuca. Będąc już poza zasięgiem domu wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów i kolorową zapalniczkę, którą dostałam od kolegi na ostatnie urodziny. Wiedziałam, że ani rodzice, ani Julka nie lubią kiedy palę więc postanowiłam zrobić to w trakcie spaceru. Odpaliłam szluge, która wystawała mi z ust po czym zaciągnęłam się nią. Z buzi wypuściłam w górę biały dym. Szłam przez park trzymając w dłoni zapaloną fajkę. W pewnym momencie podszedł do mnie wysoki brunet o czekoladowych oczach.
- Masz żar? - spojrzał na mnie.
- Mam, mam - puściłam mu oko ponownie wyciągając zapalniczkę - Nie pal kolego, to szkodzi - zaśmiałam się odpalając mu papieroska.
- Już to gdzieś słyszałem, a ty koleżanko chyba nie masz tu nic do gadania - parsknął śmiechem spoglądając w moją dłoń.
- Oj tam, czepiasz się - odwróciłam wzrok po czym ponownie spojrzałam na niego.
- Jestem Patryk - zaciągnął się po czym wypuścił dym gdzieś w bok.
- Kinga, miło mi - uśmiechnęłam się promiennie nie odrywając wzroku od jego tęczówek.
- Umówiłam się dziś z Julką - powiedziałam nie odrywając wzroku od pisma.
- Idziecie gdzieś? - mama spojrzała na mnie oczekując odpowiedzi.
- Przejść się - spojrzałam na nią unosząc kąciki ust ku górze.
Skończyłam jeść, więc wstałam i poszłam do pokoju. Włączyłam muzykę i położyłam się na łóżko wyciągając telefon z kieszeni. Wystukałam kilka słów po czym wysłałam sms'a ' szykuj się Słońce, bo będę u ciebie za jakąś godzinkę :* '. Uderzałam na przemian dłońmi w brzuch wystukując rytm piosenki, jaka właśnie bębniła z głośników. Zaśmiałam się słysząc jak w sąsiednim pokoju brat śpiewa razem z wokalistą po czym zaczęłam śpiewać razem z nim tworząc tym samym abstrakcyjne trio. Wstałam z łóżka wyłączając muzykę. Wyszłam z pokoju przeczesując włosy palcami. Owinęłam się długim, cieplutkim szalikiem.
- To ja lecę! - krzyknęłam do domowników zbiegając po schodkach. Wyszłam na zewnątrz wdychając powietrze głęboko w płuca. Będąc już poza zasięgiem domu wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów i kolorową zapalniczkę, którą dostałam od kolegi na ostatnie urodziny. Wiedziałam, że ani rodzice, ani Julka nie lubią kiedy palę więc postanowiłam zrobić to w trakcie spaceru. Odpaliłam szluge, która wystawała mi z ust po czym zaciągnęłam się nią. Z buzi wypuściłam w górę biały dym. Szłam przez park trzymając w dłoni zapaloną fajkę. W pewnym momencie podszedł do mnie wysoki brunet o czekoladowych oczach.
- Masz żar? - spojrzał na mnie.
- Mam, mam - puściłam mu oko ponownie wyciągając zapalniczkę - Nie pal kolego, to szkodzi - zaśmiałam się odpalając mu papieroska.
- Już to gdzieś słyszałem, a ty koleżanko chyba nie masz tu nic do gadania - parsknął śmiechem spoglądając w moją dłoń.
- Oj tam, czepiasz się - odwróciłam wzrok po czym ponownie spojrzałam na niego.
- Jestem Patryk - zaciągnął się po czym wypuścił dym gdzieś w bok.
- Kinga, miło mi - uśmiechnęłam się promiennie nie odrywając wzroku od jego tęczówek.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)